Od odejścia od starej watahy minął już dobry jeden rok, a ja nadal siedziałam w jaskini, która była moim domem. W końcu stwierdziłam, że dobrze by znaleźć watahę, w której będę mieszkała na stałe. Po przemyśleniach zabrałam potrzebne rzeczy i wyruszyłam na wprawę. Przez rok wałęsałam się bez celu. Przechodziłam przez lasy, rzeki, góry i nic.
***
W końcu dotarłam do jakiegoś lasu. W powietrzu było można wyczuć zapach różnych wilków. Byłam pewna, że jestem na terenie jakiejś watahy. Szłam spokojnie przez las poszukując pożywienia. Po jakimś czasie wytropiłam samotnego rannego jelenia. Szybko dotarłam na miejsce. Ukryłam się w wysokiej trawie czekając na odpowiedni moment. Gdy już się przygotowałam i odepchnęłam się tylnymi nogami oraz skoczyłam na zwierzynę z za krzaka wyskoczył wilk i zderzyliśmy się głowami, a zwierzyna zaczęła uciekać tylko chwile popatrzyliśmy się na siebie i ruszyliśmy za jeleniem. Po chwili dogoniliśmy go i zabiliśmy.
- Cześć jestem Skyla. A ty? – Podeszłam do nieznajomego.
<Ktoś? :) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz