poniedziałek, 20 października 2014

od An cd Reeve'a

- W takim razie... - westchnęłam głęboko - opowiem ci może, jak się tu znalazłam?
- Dobrze. - przytaknął i zastygł w bezruchu, oczekując słów z moich ust.
Temat był co najmniej nudny i nieciekawy, ale nic innego do głowy mi nie przychodziło. Spojrzałam tylko na niego i znów wbiłam spojrzenie w migoczące promyki.
- Moja historia nie jest specjalnie pasjonująca. - zaczęłam całkiem bez entuzjazmu - Wędrowałam sobie po świecie, szukając swego miejsca. Takiego, gdzie będę mogła zostać na stałe. Na początku opiekował się mną człowiek, ale szybko się sobie znudziliśmy. Pożegnałam go serdecznie tak jak należało i ruszyłam w samotną wędrówkę. Łaziłam bez celu. Lecz pewnego dnia napotkałam na pewną dolinę. Na pierwszy rzut oka nic specjalnego. Jednak tereny były obszerne i bogate w dobrą zwierzynę, więc postanowiłam, że zostanę na jakiś czas. Spędziłam tam mnóstwo czasu, zanim odkryłam piękno tego miejsca. Wszystko było takie niezwykłe. Wszystko co dobre, nie trwa wiecznie. Pewnego poranka, na ścieżkach wydeptaną przez zwierzynę wyczułam całkiem obcy zapach. Podążałam za nim długie godziny, robiąc przerwy na odpoczynek i posiłek. Zapach był tak intensywny, że nie mogłam się mu oprzeć. I wtedy na mej drodze znów stanął człowiek. Stało się to szybciej, niż zdążyłam zareagować. Już siedziałam w klatce, ciasnej aż do przesady. Blacha wydawała okropne dźwięki, klatka obijała się o coś przy każdej większej nierówności na drodze. Potem pamiętam to białe światło, które mocno mnie oślepiło. Byłam wychudzona, zaniedbana. Nie wiem gdzie byłam, ale było tam kilka innych wilków. Szybko połączyliśmy się w przymierzu i wspieraliśmy się nawzajem. Słyszałam coś o wściekliźnie. Wyłapali nas z lasów, bo mieliśmy urojoną chorobę. Wilki w okropnych warunkach zdychały, jak powystrzelane kaczki. Mnie jedynej udało się przeżyć, gdy pewnej nocy do naszej kwatery wkradł się jakiś człowiek. Schował mnie do jakiejś walizki, a potem wypuścił w las. Ledwo chodziłam, ale z dnia na dzień czułam się lepiej. Błądziłam długo, aż w końcu natrafiłam na te tereny. Żyłam długo w samotności, a potem pojawiłeś się ty i cała reszta wilków. - na zakończenie mojej opowieści westchnęłam głęboko, podnosząc wyczekujący wzrok na samca.

<Reeve?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz