Uśmiechnąłem się lekko pod nosem, wchodząc za Anuritti do jej jaskini. Cichy koncert nocnych skrzypków trwał nadal, jednak dla moich uszu był on już ledwie słyszalny, tak jak szum wiatru w lesie. Byłem jednak wdzięczny za zaproszenie, jakim obdarzyła mnie wilczyca.
Usiadłem przy ogniu naprzeciw niej, przymrużając oczy z zadowoleniem. Ogień przyjemnie rozgrzewał, a płomyki w swym spokojnym tańcu sprawiały, że ta chwila wydawała się bardzo urokliwa i wyjątkowa, bardziej, niż mógłbym przypuszczać. Uświadomiłem sobie, że właśnie tego mi brakowało odkąd zacząłem wędrować. Spokojnych chwil z innymi.
- Opowiedz mi o czymś. - poprosiłem.
- O czym? - zapytała An.
- O sobie. O tym miejscu. O watasze. Czymkolwiek, o czym pragniesz. - podniosłem powieki, by na nią spojrzeć i uśmiechnąłem się lekko.
<An? :D>
Usiadłem przy ogniu naprzeciw niej, przymrużając oczy z zadowoleniem. Ogień przyjemnie rozgrzewał, a płomyki w swym spokojnym tańcu sprawiały, że ta chwila wydawała się bardzo urokliwa i wyjątkowa, bardziej, niż mógłbym przypuszczać. Uświadomiłem sobie, że właśnie tego mi brakowało odkąd zacząłem wędrować. Spokojnych chwil z innymi.
- Opowiedz mi o czymś. - poprosiłem.
- O czym? - zapytała An.
- O sobie. O tym miejscu. O watasze. Czymkolwiek, o czym pragniesz. - podniosłem powieki, by na nią spojrzeć i uśmiechnąłem się lekko.
<An? :D>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz