- Świetnie. - ucieszyłam się na myśl nowej członkini naszego skromnego stada - Jest nas tu niewielu, więc zawsze ktoś się przyda.
Wilczyca uśmiechnęła się do mnie w odpowiedzi.
- Może wybierzesz sobie jaskinię? - spytałam, jak zawsze miałam w zwyczaju pytać nowe wilki w stadzie.
- Właściwie to chętnie, prowadź. Przy okazji oprowadzisz mnie po terenach, co ty na to? - zasugerowała wilczyca.
- Nie mam nic przeciwko... - odpowiedziałam szybko i ruszyłyśmy wgłąb lasu.
Podczas krótkiej wycieczce krajoznawczej pokazałam waderze najbliższych kilka miejsc. Odwiedziłyśmy zagajnik, jezioro oraz niedalekie bagna, a na końcu dotarłyśmy na plażę, tuż przed zachodem słońca. Odczekałyśmy chwilę siedząc i gawędząc przy pomarańczowym zachodzie i ruszyłyśmy dalej. Po kilku minutach dotarłyśmy do małego skupiska jaskiń, w którym znajdowała się również moja kwaterka.
- Wybór nie jest zbyt duży, więc decyzja będzie łatwa. - rzuciłam z pobłażliwym uśmiechem na pysku, dając jasno do zrozumienia, że moje jaskinie są dość skromne.
- Nie jest źle. Lepsze takie, niż spanie pod gwiazdami w tak zimne noce. - odpowiedziała z lekkim śmiechem.
- Spanie pod gwiazdami jest całkiem przyjemne...
- Tylko wtedy, gdy jest ciepło. - odparła, zaglądając do kolejnej już jaskini. - wydaje mi się, że ta jest w porządku.
Weszłyśmy do środka, a ja szybko rozpaliłam ognisko. Wnętrze oświetlił miły blask i jama od razu nabrała swego uroku.
- Poczekaj chwilkę. - powiedziałam do samicy i szybko pobiegłam do mojej jaskini. Z dziury wydrążonej poniżej poziomu gruntu wyjęłam cztery króliki, chwytając je w zęby.
Wpadłam do jaskini Ignis i położyłam zwierzaki tuż przy ognisku.
- Może coś zjemy? - spytałam z uśmiechem na pysku i szybko nabiłam króliki na patyki.
Mięsko się opiekało, a my gadałyśmy w najlepsze. Nie zauważyłyśmy, gdy do jaskini weszło trzech samców.
Naprzeciwko nas usiadł Reeve wraz z Kortonem i Ronanem, wyglądali na nieźle rozbawionych.
- Panie urządzają sobie wieczorek zapoznawczy bez nas? - spytał Reeve z wymalowanym zdziwieniem na pysku.
Skarciłam go spojrzeniem, dając mu do zrozumienia, iż Ignis jest tu nowa.
- Na imię mi Reeve. - wilk szybko się zreflektował i podał samicy łapę.
- Ignis... - odpowiedziała cicho z nieśmiałym uśmiechem.
- Korton. - drugi nie chciał być gorszy.
Nastała chwila ciszy.
- To jest Ronan. - wskazałam samicy łapą czarnego wilka siedzącego pośrodku z delikatnym uśmiechem.
- Miło was wszystkich poznać. - powiedziała już śmielej Inka.
Już po jakimś czasie atmosfera nieco się rozluźniła,a króliki upiekły. Przystąpiliśmy do jedzenia, prowadząc coraz bardziej klejące się rozmowy.
Tak upłynął nam miło wieczór, pełen śmiechów i pogawędek.
- Wiecie co? Muszę posprzątać trochę jaskinię, więc pozwolicie, że już pójdę? - powiedziałam w pewnym momencie, uspakajając się po zbiorowym napadzie rechotu.
- Jeśli musisz, to idź. - Reeve wzruszył ramionami, śmiejąc się. - my zostaniemy!
- Dobrze, dobrze... - mruknęłam, uśmiechając się pod nosem - do jutra!
Szybko wstałam ze swego miejsca. Jeszcze raz pomachałam wszystkim na pożegnanie i wyszłam z jaskini.
<Ignis? Zapoznaj się z jakimś panem... ;D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz