Oboje milczeliśmy przez chwilę.
- Współczuję. Naprawdę. - powiedziałem.
- Nie jest tak źle. - zaprzeczyła, ale widziałem, że zbyt lekko jej z tym nie jest. Mimo wszystko podziwiałem ją za hart ducha.
- Wiesz, w mojej przeszłości da się znaleźć podobne elementy do twoich. Mojej matce też przydarzył się... nieszczęśliwy wpadek. I również odszedłem przez ojca, tylko między nami nastąpiła wymiana zdań. - trudno mi było mówić o tym. Jeszcze nikt nie poznał całej prawdy, ale jeśli to poprawi nowej znajomej humor, to warto było choć troszkę powiedzieć, prawda? - Nie będę cię już więcej zamęczać. - posłałem jej uśmiech.
Akurat dotarliśmy do miejca, gdzie zlokalizowane były nasze jaskinie. An siedziała przed swoją, a z nią jeszcze kilka wilków z watahy. Gdy nas zobaczyła podeszła.
- Cześć. - przywitałem się z Alfą. - Spójrz, na kogo wpadłem na spacerze. - uśmiechnąłem się. - Zostawiam was. Jakby coś, będę kręcił się w okolicy.
Podszedłem do grupki wilków, włączając się do rozmowy.
<Skyla? Co teraz? :)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz