Na chwilę mnie zatkało. Czyżby chciała się nade mną litować? Przez chwilę miałem ochotę jej odmówić. Ale... Dotarło do mnie, że nie chciałaby mi robić krzywdy tymi słowami.
-To... Ciekawy pomysł. -uśmiechnąłem się ciepło.- Przydasz mi się, nie chcę znowu wpaść gdziekolwiek.
Poczułem, że się uśmiecha. Po skończonym posiłku, chciałem jej coś pokazać.
-Chciałabyś zobaczyć, jak to jest być mną?
-Umm... Tak, to może, może być ciekawe.
Przeszliśmy kawałek dalej. Usiadłem na ziemi.
-Zamknij oczy-poprosiłem.
Chyba to zrobiła.
-A teraz wczuj się. Przestań zwracać uwagi na ciemność. Wsłuchaj się w te wszystkie dźwięki, które cię otaczają. Wytęż węch, postaraj się poczuć wszystko. -mówiłem cichym, rozmarzonym głosem.
-Słyszysz teraz? Tam na drzewie jest wiewiórka.
-S...Słyszę.-usłyszałem zaskoczenie w jej głosie.
-Obok są krzaki malin. Mają ładny, owocowy zapach.-cały czas mówiłem cicho bez podnoszenia głosu.
Pociągnęła nosem starając się wyczuć podany zapach.
-Tak, czuję je!
-Możesz otworzyć oczy. Jak sama poczułaś, mój świat nie jest taki zły. A dla ciebie, to dobry sposób gdy się zgubisz. Można łatwo odnaleźć się w terenie.
Milczała, ja razem z nią. Cisza nie była wroga, bardziej przyjacielska, ciepła.
-Wiedziałaś, że gorąca i zimna woda mają inny zapach?-spytałem po dłuższej chwili.
<An? =3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz