niedziela, 12 października 2014

od Ronan'a

Zatrzymałem się zaalarmowany cichym szelestem. Przez tyle czasu zdążyłem oswoić się ze swoim kalectwem na tyle, by nauczyć się korzystać z reszty zmysłów. Nauczyłem się też, odróżniać dźwięki natury od tych, które nawet nieświadomie tworzyli potencjalni wrogowie. Tak, dla mnie każdy nieznajomy jest nieprzyjacielem. Także zatrzymałem się sztywno na środku polany. Musiało być słonecznie, bo czułem miłe ciepło rozchodzące się po ciele. Wreszcie wyczułem ich. To wadera. Nastroszony oczekiwałem jej przybycia. Uszy położyłem płasko przy czaszce, a ogon nieco podkuliłem. Zauważyła mnie. Czułem ,jakimś szóstym zmysłem czułe jej palący wzrok na swoim ciele.
-Jestem Ronan-odezwałem się cichym głosem przerywając niewygodną ciszę.
-Anuritti- miała miły głos. Ciepły, nieco nieufny ale przyjazny.
-To twój teren?- spytałem, choć byłem pewny odpowiedzi.
-Tak.
Rozluźniłem się.
-Zaraz stąd zniknę.-mruknąłem.
-Nie musisz.
Zaskoczyła mnie.
-Mógłbym... Zostać?-nie dowierzałem własnym uszom.
<Anuritti?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz