wtorek, 21 października 2014

od Ignis cd An

An uśmiechnęła się i opuściłą jaskinię. Spojrzałam na pozostałe wilki.
- Ja chyba też już pójdę – powiedział Ronan.
- I ja – dorzucił Korton.
Pożegnaliśmy się więc i obaj wyszli do swoich jaskiń.
- Ty się nie wybierasz do siebie? - zapytałam Reeve'a.
- A co? Wyganiasz mnie? - odpowiedział udawanie obrażonym tonem.
- Ależ skąd! - zaprzeczyłam ze śmiechem – Ostatecznie możesz zostać, jeśli tak bardzo chcesz.
- Dziękuję ci, jaśnie właścicielko tejże jaskini! A tak na poważnie, może się przejdziemy? - zaproponował.
Zgodziłam się. Wyszliśmy z jaskini. Dawno już zapadła noc, do świtu zostało może jakieś pięć godzin. Las szumiał przyjemnie, a od czasu do czasu słychać było pohukiwanie sowy.
- Uwielbiam noc – powiedziałam – Jest wtedy tak... niepowtarzalnie. Zupełnie inaczej niż w dzień. Można wtedy spojrzeć na świat z innej perspektywy i zobaczyć o wiele więcej.
- Mhmmmm – mruknął pod nosem zastanawiając się nad tym co właśnie powiedziałam.
-Hej! Mam pomysł. Ścigamy się aż do jeziora i wodospadu. Zgoda? - nie czekając na odpowiedź puściłam się biegiem między drzewa. Wiatr huczał mi w uszach. Czułam pęd powietrza na sierści. Omijałam drzewa, przeskakiwałam przez zwalone pnie. W pewnym momencie odwróciłam się żeby sprawdzić czy Reeve biegnie za mną. Na początku zaskoczyłam go tym nieoczekiwanym wyzwaniem, ale teraz zaczął nadrabiać stracony czas i zbliżał się do mnie z dużą szybkością. Zaśmiałam się jeszcze raz i wytężyłam wszystkie siły. Teraz byłam tylko pociskiem szarego futra mknącym przez las. Zauważyłam, że drzewa rosną w coraz większych odstępach od siebie. Musiałam się już zbliżać do polany z jeziorem. Usłyszałam za sobą szybki oddech Reeve'a. Był blisko. Skupiłam się na biegu i pokonałam ostatnie kilkanaście metrów jeszcze szybciej. Wpadłąm na polanę i ledwo udałao mi się wyhamować, zanim wpadłam do wody. Biały wilk wyłonił się z lasu tuż za mną.
- Wygr..ałam – sapnęła triumfalnie, z trudem łapiąc oddech.
- To dlatego, że wystartowałaś pierwsza – mruknął pod nosem, a ja uśmiechnęłam się na te słowa.
- W takim razie nagroda należy się nam obojgu – zdecydowałam.
- Jaka nagroda? - zapytał ze zdziwieniem w głosie.
- Nie wiem – odparłam – Uznałam, że coś wymyślisz?


<Reeve?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz