wtorek, 14 października 2014

od Anuritti cd Ronan'a

Słowa które dotarły do moich uszu poraziły mnie niczym grom z jasnego nieba. Po kilku chwilach, gdy moje brwi znalazły się na poziomie uszu, a oczy wyszły z orbit, doszedł do mnie cały sens wypowiedziany w tym zdaniu.
Taką tajemnice kryły jego głębokie, błękitne oczy.
Ale cóż z tego, że piękne, jeśli ślepe.
Spojrzałam na samca skruszonym a zarazem współczującym wzrokiem. Teraz wiedziałam, że on nie widzi mojego uśmiechu, mojej twarzy. Nie widzi drzew, nie widzi nieba, tylko pustkę. Po prostu nie widzi.
- Ja... przepraszam. - powiedziałam cicho, spuszczając lekko głowę. Uświadamiając sobie, jak bardzo dotkliwa może być taka wada, poczułam okropny smutek w sercu.
- Nic się nie stało. Nie wiedziałaś. - Ronan uśmiechnął się smutno - Nikt nie wie. Dopóki mu nie powiem.
- W takim razie naprawdę świetnie sobie radzisz. - starałam się, by mój głos był ciepły. Jeśli nie widzi mojego uśmiechu, niech usłyszy to dobro w głosie.
- Przyzwyczaiłem się. - samiec wzruszył ramionami. - nie miałem innego wyjścia.
Przełknęłam tylko głośno ślinę. Czułam, iż od tego momentu będę traktować go z dystansem. Nawet jeśli będę starała się zachowywać naturalnie, będę cały czas czujna, by nie palnąć jakiegoś głupstwa. Wiedziałam, że samiec chce być traktowany normalnie, a i ja również uważałam, że stanowczo mu się to należy.
- Może... zjemy? - zaproponowałam niemrawo, próbując uciec od tego tematu.
- Bardzo chętnie, trochę zgłodniałem. - odparł weselszym głosem.
Złapałam wcześniej upolowaną łanię i podsunęłam bliżej.  Zawahałam się, zanim chwyciłam samca za łapę by wskazać mu miejsce, gdzie leży posiłek.
- Tutaj. - wymamrotałam i puściłam jego kończynę z uścisku.
- Spokojnie, aż takim kaleką nie jestem. - Ronan roześmiał się, przystawiając nos do zdobyczy - mam dobry węch, więc w kwestii jedzenia nie mam się czym martwić.
- A ... polowanie? - spytałam lekko speszona, połykając pierwszą porcję mięsa, na co mój brzuch ustał w burczeniu.
- Eh, to już gorzej. Ale zawsze napatoczy się jakiś królik. Na króliki umiem polować.  - odpowiedział i zatopił zęby w udźcu łani.
- Jeśli chcesz, mogę ci pomagać. W polowaniach, w codziennych czynnościach. Być takim twoim... przewodnikiem... - zaproponowałam nieśmiało i utkwiłam w nim swój wzrok.

<Ronan? :3 >


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz